Przejdź do głównej zawartości

Posty

38. Fly high.

Cześć! Piątkowy wieczór zamiast spędzać ze znajomymi w barze lub z chłopakiem, to siedzę pod kołdrą, z kubkiem gorącej herbaty zielonej (mojej ukochanej),wsłuchuję się w Melę Koteluk i padam ze zmęczenia. Sobota - osiem godzin w pracy, małe zakupy i padam ze zmęczenia. Tak wyglądają ostatnio moje dni. Niedziela, znowu praca, a zaraz po niej mały cheat day - w końcu rozpoczęłam 17-dniowy urlop. Nareszcie odpocznę od wszystkiego, nie będę miała żadnych obowiązków. I chciałabym się tylko wysypiać. Kompletnie odpuściłam sobie ostatnio wszystko, nie mam na nic ochoty, żeby cokolwiek zrobić produktywnego... Czasem przychodzi w życiu człowieka taki czas, że odechciewa się wszystkiego, łapie nas huśtawka emocjonalna, szukamy problemów tam, gdzie ich nie ma. A to powoduje, że kłócimy się z osobami, na których nam cholernie zależy. Potem dopiero, gdy zostanie powiedzianych o kilka słów za dużo, dociera do nas, że możemy stracić ukochanego. Bo nikt nie jest w stanie znosić ciągłego narzekania, wy...

37. Stockholm. Berlin.

Dzisiaj mamy Dzień Dziennikarzy. Mogę powiedzieć, że jest to mi bliskie święto, gdyż studiuje Dziennikarstwo. Jedni mogą twierdzić, że jest to banalny zawód, wystarczy tylko stanąć przed kamerą i mówić, albo w radiu - usiąść przed mikrofonem i po prostu mówić. Czy aby na pewno? Wcale nie jest łatwo. Kamera zdradza wszystko - widać każdy nasz błąd. To, jak nam wzrok ucieka, jak ręka drży czy nią gestykulujemy, lekki uśmiech. Jest nieomylna. Nic przed nią się nie ukryje. A radio? Tutaj zaś słychać wszystko. Każdy oddech, zawieszenie, uśmiech, złość, smutek, zaskoczenie, przełknięcie śliny. Bycie dziennikarzem to nie jest prosta sprawa. Czeka nas wiele wyrzeczeń, poświęceń, niebezpieczeństwa, ale także ciekawych miejsc, ludzi, wydarzeń. To Dziennikarze są w różnych zakątkach świata i informują społeczeństwo o tym, co się dzieję. Każda audycja radiowa ma swój scenariusz, porządek, kolejność. Telewizja - może i wielkie korpo, które działa na swoich zasadach. Wiele rzeczy jest tam ustawianyc...

36. Cementownia.

Pogoda żadna, a nie letnia. Sprzyja bieganiu - to prawda. Ale trzeba zadbać o piękną opaleniznę, by ciało się pięknie prezentowało. Zamiast pogody, serwuje Wam dzisiaj zdjęcia, na które wybrałam się całkiem niedawno z moją przyjaciółką. Wybrałyśmy się na opuszczoną cementownie w naszym mieście i efekty mnie nieco zaskoczyły. Tańczenie na boso na małych kamykach? To nic trudnego dla M. Stanęła bez wątpienia na wysokości zadania.  Bez zbędnego pisania, przedstawiam poniżej efekty naszej nie pierwszej i nie ostatniej współpracy. Enjoy! I zapraszam oczywiście do komentowania.

35. STOP!

Zjadłabym ciastko, lub jakiś serek, może zamówimy pizzę? Albo chodźmy na kebaba! Znasz to? Każdy z nas ma zachcianki niczym kobieta w ciąży. My, kobiety, często jemy słodkie na przemian z czymś słonym tłumacząc się: "Mogę, przecież jestem przed okresem". A potem płacz, bo waga pokazuje o 3 kilogramy więcej niż powinna (ale mówimy: "Przed okresem zawsze więcej ważę"). Siedzimy przez telewizorem, to sięgamy po jakieś chipsy, ciastka, przekąski. Idziemy do kina - kubek coli i nachosy. A potem skoczymy na jakiegoś fast fooda, bo głód nam zajrzy, no wiecie gdzie. Gdy jesteśmy w pracy lub na uczelni sięgamy po szybkie, śmieciowe jedzenie. I ciągle podjadamy, a to jeden cukierek, a to jeden łyk kolorowego, gazowanego napoju. Ale co zrobić, gdy na wadze kilogramów przybywa i żadne wytłumaczenia tutaj nie pomogą w najmniejszym chociażby stopniu? Trzeba sobie powiedzieć DOŚĆ! Rubensowskie kształty kiedyś były na fali, ale teraz można sprawić, aby nasze ciało wyglądało na pięk...

34. Wiosna, ach to Ty!

Pierwszy dzień wiosny! W końcu. Chyba przyszedł czas na zmiany, wielkie zmiany.Wielki powrót do biegania, stopniowo poprawiam swoje wyniki i jestem z siebie za każdym razem bardziej dumna. Dużo daje taki wysiłek: umysł się odstresuje, pozwala nie myśleć o problemach, dotlenia organizm, a po skończonym ćwiczeniu czuję się po prostu o wiele, wiele lepiej. Oprócz tego, zamierzam wprowadzić skakankę, hantle do treningu :). Diety nie mam jakoś ściśle określonej, po prostu staram się jeść mniej i nie po godzinie 18, unikam napojów gazowanych (każdy chyba wie, o jakich mowa), jem bardzo mało słodyczy - zawsze gdy mam na nie ochotę sięgam po żurawinę suszoną. Piję też przynajmniej raz dziennie zieloną herbatę. Wspaniale rozgrzewa wieczorami. Unikam alkoholu, ale raz na jakiś czas pozwalam sobie na jedno piwko. Przecież wszystko jest dla ludzi. Ponad półtora roku temu ważyłam prawie 73 kilogramy przy wzroście 173 cm. Lekki pulpecik, rozmiar L, 40/42. Stwierdziłam, że najwyższa pora wziąć się za...