Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą portret

36. Cementownia.

Pogoda żadna, a nie letnia. Sprzyja bieganiu - to prawda. Ale trzeba zadbać o piękną opaleniznę, by ciało się pięknie prezentowało. Zamiast pogody, serwuje Wam dzisiaj zdjęcia, na które wybrałam się całkiem niedawno z moją przyjaciółką. Wybrałyśmy się na opuszczoną cementownie w naszym mieście i efekty mnie nieco zaskoczyły. Tańczenie na boso na małych kamykach? To nic trudnego dla M. Stanęła bez wątpienia na wysokości zadania.  Bez zbędnego pisania, przedstawiam poniżej efekty naszej nie pierwszej i nie ostatniej współpracy. Enjoy! I zapraszam oczywiście do komentowania.

23. Audrey Hepburn.

W niedzielę skończyłaby 82 lata. Znamy ją z filmów 'Śniadanie u Tiffany'ego', 'Rzymskie wakacje' czy 'Szarada'. Audrey Hepburn, urodzona 4 maja 1929 roku, zmarła 20 stycznia 1993 w Tolochenaz. Urodziła się jako Audrey Kathleen Ruston i była córką brytyjskiego bankiera i holenderskiej arystokratki. W czasie II wojny światowej przebywała z Holandii i z powodu okupacji niemieckiej, z resztą jak większość holendrów, była niedożywiona i to bardzo odbiło się na jej życiu. Po wojnie przeniosła się do Londynu i uczęszczała do szkoły baletowej. Z czasem, porzuciła balet i pracowała jako modelka, a potem jako stażystka do ról drugo- i trzecioplanowych. 1951 roku wystąpiła w pierwszy raz w roli pierwszoplanowej w filmie 'Monte Carlo Baby'. W tym samym roku występowała na Broadway'u. Po bardzo udanym pół roku w Nowym Jorku zagrała w filmie 'Rzymskie wakacje' i za tę rolę dostała Oscara. Jej rola w 'Śniadaniu u Tiffany'ego' jest jedną z na...

20. Czas.

Święta, święta i po świętach. Czas leci niemiłosiernie szybko, nim się obejrzę będzie sesja, potem październik, znów Boże Narodzenie i Sylwester. Nic z tym nie można zrobić, a czasem chciałoby się, żeby chwila, która jest dla nas ważna lub przyjemna trwała w nieskończoność. Pamiętam, jak byłaś mała i bawiłam się z Tobą kilkoma grzechotkami na raz, a potem gdy miałaś kota, którego się bałaś, a ja biegałam za małą Talą i krzyczałam "Natalka, czekaj! Łatek ci nic nie zrobi!". Patrząc dalej w przeszłość, lubię wspominać każdy dzień spędzony razem, każdą nockę, podczas których gadałyśmy i śmiałyśmy się. Albo jak w pewnym momencie wywaliło Ci internet i musiałyśmy oglądać jedyny film, jaki miałaś. Na początku z wielką niechęcią, a na koniec brzuchy nas bolały ze śmiechu. A zimą, jak zjeżdżałyśmy na nartach i biedna się popłakałaś, bo jedna Ci się odpięła i zjechała na dół oraz to, że ja umiałam lepiej jeździć niż Ty i nie mogłaś tego przeboleć. Ale chyba naszym ulubionym elemente...

11. DZIKO.

W końcu znalazłam czas, by wybrać się z koleżanką na sesję. Skompletowalyśmy parę zestawów ciuchów, dobrałyśmy dodatki i wyruszyłyśmy. Wszystko przebiegało naprawdę po mojej myśli. Gdy sobie szłyśmy na miejsce, gdzie miałam robić zdjęcia, śmiałyśmy się, rozmawiałyśmy. Do momentu, kiedy zobaczyłam w oddali ogromnego dzika. Wielki, spasiony siedział sobie wśród traw i nie wiedziałyśmy czy iść dalej, czy może się wrócić. Nagle wyłonił się pewien mężczyzna, w okolicy tego miejsca, gdzie pojawił się dzik . Ale zapytany o to, czy jest tam dzik to stwierdził, że nic nie widział i nic nie słyszał. Zaraz po nim wyszedł szybkim krokiem z lasu chłopak, a on nam powiedział, że tak, widział dzika i nawet uciekał przed nim. Zwątpiłyśmy w naszą sesję, lecz zebrałyśmy się w garść i udałyśmy się w miejsce, które było celem naszej cudownej wyprawy. Gdy rozstawiłyśmy z całym sprzętem, ciuchami, torbami zaczęłam robić zdjęcia. A bardzo długo tego nie robiłam, roczna przerwa może nawet wyszła na moją kor...

10. Siostry.

Pamiętam, jakby to było wczoraj. Chodziłam do szóstej klasy podstawówki, był marzec, wróciłam ze szkoły do domu razem z rodzicami. W pewnym momencie usłyszałam, jak mama mnie woła, bo musi mi coś powiedzieć razem z tatą. Usiadłam między nimi w żółtej bluzie (którą do dzisiaj mam w idealnym stanie) i czarnych rajstopach. Rodzice uświadamiają mnie, że będę miała rodzeństwo. W tym momencie byłam chyba najszczęśliwszym dzieckiem na świecie! Całe życie mi się wtedy odwróciło o sto osiemdziesiąt stopni. Gdy Młoda się urodziła, widziałam ją już 45 minut po porodzie. Razem z tatą udałam się do Urzędu Stanu Cywilnego i na akcie urodzenia mogliśmy przeczytać: Izabela Barbara Miłowicka. Dla mnie jest to oczko w głowie. W październiku skończy osiem lat, chodzi do pierwszej klasy podstawówki, a gadane ma niczym dorosły. Potrafi być najsłodszą małą osóbką, ale też umie być dożarta i wredna. Czasem potrafi wyjechać z jakimś tekstem, np. gdy siedzimy w aucie, a jakiś gościu nam się swoim autem wpycha ...

4. Baletnica.

Zawsze podziwiałam osoby, które potrafią tańczyć, szczególnie w pointach. Gdy byłam małą dziewczynką, bawiłam się w baletnicę i tańczyłam po całym domu. Teraz, gdy mam dwadzieścia jeden lat na karku i młodszą o prawie czternaście siostrę, czasem siedzimy sobie razem przed telewizorem albo monitorem i oglądamy "Barbie i magiczne baletki", "Barbie i dwanaście tańczących księżniczek" czy inne bajki, gdzie pojawiają się tancerki. Ja niestety posiadając dwie lewe nogi i nieumiejętność zapamiętywania kroków, znałam tylko i wyłącznie jeden sposób, by zaspokoić chęć posiadania point. Postanowiłam uchwycić je na zdjęciu i to z dziewczyną, która umiałaby się w nich poruszać. Około trzech miesięcy szukałam niewiasty, która umiałaby swoje małe stopy zmieścić w tych jakże niewygodnych butach i przy okazji pięknie się w nich prezentować. Moje poszukiwania były bardzo owocne i wynikiem ciężkiej pracy, ogromnego zapału z mojej strony,  bardzo dużym zaangażowania Agaty Dulęby i  prz...

1. Początek.

Widziałam w swoim życiu bardzo dużo dobrych zdjęć. Ale były też niestety ujęcia niezbyt udane. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie jest łatwo uchwycić odpowiedni kadr czy chwilę, żeby odtworzyła nasze emocje. Światowej sławy fotografowie (ale przecież ilu jest tych mniej profesjonalnych czy amatorów!) wykorzystują swoją wyobraźnię, by stworzyć piękny portret gwiazdy filmowej, patyczakowatej modelki czy zwykłych ludzi na ulicy. W każdym przypadku, ważny jest pomysł i sposób wykonania. Czasem przez przypadek wychodzą genialne ujęcia, a czasem trzeba się nieźle napracować i napocić, by osiągnąć zamierzony efekt. Sama robię zdjęcia i uważam, że raczej nie należą do takich, które kompletnie się nie udały. Poniżej znajdują się te zdjęcia, które coś dla mnie znaczą, są jednymi z lepszych. Od czasu do czasu będą się również pojawiać inne fotografie mojego autorstwa, zarówno starsze, jak i nowsze. A pomiędzy takimi wpisami, będę starała się dodać krótką historię, na temat jakiegoś zdjęcia, kt...