Przejdź do głównej zawartości

Posty

34. Wiosna, ach to Ty!

Pierwszy dzień wiosny! W końcu. Chyba przyszedł czas na zmiany, wielkie zmiany.Wielki powrót do biegania, stopniowo poprawiam swoje wyniki i jestem z siebie za każdym razem bardziej dumna. Dużo daje taki wysiłek: umysł się odstresuje, pozwala nie myśleć o problemach, dotlenia organizm, a po skończonym ćwiczeniu czuję się po prostu o wiele, wiele lepiej. Oprócz tego, zamierzam wprowadzić skakankę, hantle do treningu :). Diety nie mam jakoś ściśle określonej, po prostu staram się jeść mniej i nie po godzinie 18, unikam napojów gazowanych (każdy chyba wie, o jakich mowa), jem bardzo mało słodyczy - zawsze gdy mam na nie ochotę sięgam po żurawinę suszoną. Piję też przynajmniej raz dziennie zieloną herbatę. Wspaniale rozgrzewa wieczorami. Unikam alkoholu, ale raz na jakiś czas pozwalam sobie na jedno piwko. Przecież wszystko jest dla ludzi. Ponad półtora roku temu ważyłam prawie 73 kilogramy przy wzroście 173 cm. Lekki pulpecik, rozmiar L, 40/42. Stwierdziłam, że najwyższa pora wziąć się za...

33. Książki i filmy.

Witam Was moi kochani. Dzisiaj skupię się na książkach i ich adaptacjach filmowych. Takich wpisów jest dużo. Ile wpisów - tyle opinii. Możecie krytykować, chwalić, polecać, wypowiadać swoje zdanie na temat poniższej listy w komentarzach. Początkowo lista miała iść od końca, ale stwierdziłam, że nie będę zbyt wartościować książek i filmów  - każdy z Was zrobi to dla siebie. Jedne będę chwalić, co do drugich będę neutralna, a inne będę lekko hejtować. Zapraszam serdecznie do czytania i do oglądania zwiastunów, jeśli ktoś nie widział.  :).  1. "Niezgodna" - pierwszą część trylogii naprawdę bardzo dobrze się czyta. Książka napisana fajnym językiem i ciekawe opisana akcja. Film dość dobrze trzyma się fabuły książki, każdy sobie inaczej wyobraża głównych bohaterów, ale ja jestem naprawdę zadowolona, bo postaci bardzo dobrze odgrywają swoje role. W marcu tego roku wchodzi na ekrany kin druga część trylogii "Zbuntowana" (tytuł trochę jak jakaś telenowela brazy...

32. Wishlist of february.

Witam po długiej przerwie. Bez zbędnych wprowadzeń, przeprosin zarzucam nowym postem i zapewniam, że teraz blog będzie miał trochę inny charakter. Pojawią się nowe tematy, nowe pomysły, będą moje stylizacje (a myślałam, że nigdy tego nie będę robić :) no i przede wszystkim zdjęcia. Dzisiaj, tak w połowie miesiąca - wishlist. Zapraszam! #1 Pierwsze co mi przyszło na myśl, gdy tworzyłam tą listę była książka. Chyba każdy będzie ją kojarzył - 'Zniszcz ten dziennik'. Mam tylko nadzieję, że jak już ją dostanę w swoje ręce, to nie zrobię wszystkiego w jeden dzień. Będę się musiała postarać, coby wykazać się jak największą kreatywnością, bo przecież o to w tym chodzi. Jak ktoś z Was moi mili ją posiada, pochwalcie się swoimi pomysłami i jak teraz wygląda Wasz dziennik :).  #2 Krążek Tove Lo - Queen of the Clouds. Tove Lo zahipnotyzowała mnie swoim głosem w piosence ' Habits (Stay High) ' . Później na YouTubie przesłuchiwałam jej piosenki i postanowiłam...

30. 71. Tour de Pologne.

W dniach 3-9 sierpnia przez całą Polskę będą przejeżdżać kolarze w 71. wyścigu Tour de Pologne. Jest to ogromne wydarzenie sportowe na światową skalę i przyciąga ono duże zainteresowanie zagorzałych kibiców kolarstwa, jak i także laików. W tegorocznej edycji mamy siedem etapów:    I etap: Gdańsk - Bydgoszcz (226 km)    II etap: Toruń - Warszawa (226 km)    III etap: Kielce - Rzeszów (174 km)    IV etap: Tarnów Gemini Park - Katowice (236 km)    V etap: Zakopane - Strbskie Pleso (190 km)    VI etap: BUKOVINA Terma Hotel Spa - Bukowina Tatrzańska (174 km)    VII etap: Kraków - Kraków (20 km) jazda indywidualna na czas Dzisiaj miał miejsce czwarty etap i kolarze przejeżdżali przez moje rodzinne miasto - Jaworzno. W rynku, koło pięknej biblioteki miejskiej znajdowała się pierwsza z trzech premii lotnych. Tłum kibiców powiększał się z minuty na minutę. Warto było stać przy samiutkich barierkach razem z tatą i prz...

29. Koty, koty, koty...

Jak byłam w podstawówce wiedziałam wszystko o gepardach, lampartach, pumach etc. Każdego kota drapieżnego potrafiłam dokładnie scharakteryzować. Oglądałam każdy możliwy program na Animal Planet, który był im poświęcony. W nocy o północy mogłam powiedzieć wszystko co wiem. Na półce miałam segregator ze zdjęciami, notatkami, opisami kotów. To była taka mała moja zajawka, która z czasem niestety się gdzieś ulotniła. Segregator został, ale wiedza uciekła i musiałabym sobie wszystko teraz przypominać o każdym kocie co, jak, kiedy i dlaczego. Nadal je lubię, ale już nie w takim stopniu, jak kiedyś. Marzył mi się zawsze kot w moim mieszkaniu, ale teraz chcę mieć psa. Koty są ponoć fałszywe, wredne i niektóre same się rzucają pod koła samochód (z życia wzięte...). Czasami w moim mieście odbywa się wystawa kotów rasowych. 2011 rok, kwiecień, moja mama wyciąga mnie, mojego tatę i moją siostrę na taką właśnie wystawę. Mi się cholernie nie chciało iść, a jak już mnie mama w końcu namówiła to jes...

28. By odzyskać zasięg.

Amerykanin John Stanmeyer to autor najlepszego zdjęcia 2013 roku. Przedstawia ono stojących w świetle księżyca emigrantów afrykańskich na plaży w Dżibuti. Jest to punkt tranzytowy dla emigrantów z Somalii, Erytrei czy Etiopii. Kierują oni swoje telefony komórkowe "do nieba" poszukując zasięgu. Jak wyjaśnia agencja Associated Press: "Sygnał telefonii komórkowej w graniczącej z Dżibutu Somalią jest tańszy i emigranci mają nadzieję na wysłanie lub otrzymanie wiadomości od krewnych za granicą.   Stanmeyer, urodził się w Illinois w USA. Relacjonował on np. zniszczenia po szalejącym tsunami w Azji, wojnę domową w Sudanie. Według strony internetowej fotografa wynika, że w obrębie jego zainteresowań znajdują się społeczne niesprawiedliwości, prawa człowieka, ubóstwo. Amerykanin z agencji "VII Photo Agency" pracował również dla prestiżowego magazynu, jakim jest "National Geographic". Pięknymi słowami opisała to zdjęcie Jillian Edelstein, członkini ju...

27. Dzień dziecka.

Jedni lubią dzieci, a drudzy mają do nich wstręt. Ale z doświadczenia (nie mojego, lecz przyjaciółki) wiem, że takie podejście może się zmienić choćby przez jakąś pracę z dzieciakami. Swoją błyskotliwością, bezpośredniością, doskonałym wyczuciu czasu i umiejętnego używana danych słów do sytuacji wywołują u dorosłych uśmiech na twarzy. Miało być zawsze o fotografii i tak dalej, ale dzisiaj pokusiłam się o napisaniu o książce. I to nie byle jakiej książce. Jest ona autorstwa Martyny Wojciechowskiej, którą ja osobiście uwielbiam i mam prawie wszystkie jej "wypociny". Nawiązuje dzisiaj do "Dzieciaków świata". Martyna chciała stworzyć na podstawie swoich podróży książkę, którą skieruje do dzieci. Tą pozycją zdecydowanie jej się udało trafić do maluchów. Publikacja ta powstała przy pomocy jej córki Marysi. Możemy już na samym początku przeczytać "Tę książkę pisałam z moją mamą Martyną. To znaczy mama pisała... A potem czytała mi i ja mówiłam, co mi się podoba,...